Pamięcią żyję ze zwiędłymi marzeniami,
Zjawy minionych lat gromadzą sie przede mną
I obraz twój wśród nich jak księżyc nocą ciemną
Pomiędzy błądzącymi błyska obłokami.
Ciąży mi twoja władza potęgą tajemną:
Usmiechem twym i czarodziejskimi oczami
Mój duch jest zniewolony, skuty jak pętami,
Lecz skoro mnie nie kochasz - wszystko nadaremno.
Wiem, że nie masz we wzgardzie mego miłowania,
Lecz jakżeś chłodna, głucha na moje błagania;
Tak bożek marmurowy stoi nad zatoką:
U stóp mu fala wre, bełkocze, zda się wzdychać,
On, nieczułym swym bóstwem przejęty głęboko,
Nie słucha, choć od siebie nie chce jej odpychać.
1
Wychodze sam jeden - przede mną w step droga
Jak srebrny pas błyska w szarawej mgły chmurach;
Noc cicha - pustynia wpatruje się w Boga
O gwiazdy ze sobą już szepczą w lazurach.
2
Niebiosa tak cudnie jaśnieją śród mroku!
I ziemia zasnęła w gwiazd blasku uroczym...
Skąd ból ten w mej duszy? skąd łza ta w mym oku?
Czy czekam ja na co? ... Czy żal mi tak po czym?...
3
Niczego od życia nie czekam już zgoła -
Od żalu-m za moją przeszłością daleki...
Chcę tylko swobody i ciszy dokoła,
Zapomnieć o wszystkim i zasnąc na wieki.
4
O zasnąć na wieki - lecz nie snem mogiły...
Inakszy spoczynek mej duszy ja roję:
W samotnym mym sercu niech życia wrą siły,
Niech ciche westchnienie kołysze pierś moję...
5
Nad grobem dąb krzepki koronę nich zgina
I wietrzyk niech w jego zieleni szeleści,
A we dnie i w nocy ma jasna, jedyna
Piosenką miłości niech duszę mi pieści.