Targałem więzy... Ale w piersiach skrycie
Luby twój obraz piastuję;
Jak blade czasów szczęśliwych odbicie,
Ten obraz duszę raduje.
Gdy krew mą nieraz nowe burzą szały,
Twój obraz trwa niewzruszony:
Toż jest świątynią kościół spustoszały
I bóstwem - bożek strącony!
Jakże jest piękne w zimie słońce,
Gdy, brodząc w szarych chmur gromadzie,
Próżno na śniegi bielejące
Z wysoka słaby blask swój kładzie...
Tak własnie obraz twój uroczy,
Dziewczyno młoda, wciąż mi świeci:
Choć szczęście wieszczą mi twe oczy -
Czy blask ich zycie w duszy wznieci?