Samotny żagiel na przestworzu
Bieleje wśród błękitu fal.
Co wypatruje on na morzu ?
Czemu od stron swych pędzi w dal ?
Wiatr świszcze, w górę pną się fale
I skrzypią reje, maszt się gnie,
A on nie szuka szczęścia wcale
I nie od szczęścia w oddal mknie.
Pod nim świetlista wody grzywa,
Nad nim złocisty promień zórz
A on, zuchwały, burzy wzywa,
Jak gdyby spokój był wśród burz....
Ileż z krótkiego mam spotkania
Pociechy dla mej duszy biednej?
Nieunikniony czas rozstania
Nadszedł, juz powiedziałem: Żegnaj!
I pożegnalny wiersz, ślad drobny,
W albumie kreśle nieprzytomnie,
Ślad to jedyny i żałobny,
Jaki zostanie tutaj po mnie.
Pocałunków rozkoszą mierzyłem
Swoją młodość szczęśliwą i błogą -
Ale szczęściem się dzisiaj zmęczyłem,
Ale dzisiaj nie kocham nikogo.
Łez goryczą przed laty mierzyłem
Swoją młodość burzliwą i srogą -
Ale wtedy kochałem, tęskniłem,
Dzisiaj zaś juz nie kocham nikogo.
Lat minionych rachunek zgubiłem...
Skrzydeł chcę, co pamiętać nie mogą:
Dać im serce swe unieść! mieć siłę
Swoją wieczność im cisnąć złowrogą!