Samotny żagiel na przestworzu
Bieleje wśród błękitu fal.
Co wypatruje on na morzu ?
Czemu od stron swych pędzi w dal ?
Wiatr świszcze, w górę pną się fale
I skrzypią reje, maszt się gnie,
A on nie szuka szczęścia wcale
I nie od szczęścia w oddal mknie.
Pod nim świetlista wody grzywa,
Nad nim złocisty promień zórz
A on, zuchwały, burzy wzywa,
Jak gdyby spokój był wśród burz....
Zaśpiewa - i topnieją dźwięki,
Niby na wargach całowania,
Gdy tylko spojrzy - nieba błękit
W jej boskich oczach się odsłania;
Gdy idzie - każdy ruch od razu,
Gdy mówi - każdy rys jej lica
Pełen uczucia jest wyrazu,
Dziwną prostotą swą zachwyca.
Jakże jest piękne w zimie słońce,
Gdy, brodząc w szarych chmur gromadzie,
Próżno na śniegi bielejące
Z wysoka słaby blask swój kładzie...
Tak własnie obraz twój uroczy,
Dziewczyno młoda, wciąż mi świeci:
Choć szczęście wieszczą mi twe oczy -
Czy blask ich zycie w duszy wznieci?