Pamiętasz, jak o późnej porze
Myśmy żegnali się nad morzem?
Wieczorny wystrzał zagrzmiał w dali,
Słuchaliśmy go ze wzruszeniem...
Gęstniały mgły na morskiej fali,
Już dopalały się promienie,
Grom się przetoczył ponad nami
I nagle skonał gdzieś w otchłani.
Gdy kończę z dziennych prac rozgwarem,
Do ciebie często myśl ucieka,
Ponad pustynnych wód obszarem
Błądząc, wieczornych strzałów czekam.
A kiedy głuchną w wód łoskotach
I pod falami mrą siwymi,
Ja płaczę, trawi mnie tęsknota,
Ja pragnę umrzeć razem z nimi...
Sam nie wiem, czemu nakresliłem
Przypadkiem list do pani, bowiem
Dawno przywilej ten straciłem.
Coż ci powiedzieć? Nic nie powiem!
Że cię pamiętam, że tęskniłem?
Lecz o tym wiesz - to dawne dzieje,
Ani to ziębi cię, ani grzeje.
Cóż cię obchodzi, co ja robię,
Gdzie jestem teraz, dokąd ruszę?
Toć nasze dusze obce sobie,
Zresztą, czy są pokrewne dusze?
W karty przeszłości sie wczutyjąc
I po kolei je werując
Nie płonę już minionym żarem,
We wszytsko utraciłem wiarę.
Toć przecież śmieszne oszukiwać
Obłudą serca całe lata;
Cóż za pożytek stąd dla świata
I po co ufnie przywoływać
To, czego nie ma?... Czasu strata!
Czekać na miłość wciąż samotnie?
Dzis czucie mija bezpowrotnie,
Lecz ja pamiętam cię - istotnie,
Dotychczas cię nie zapomniałem!
Więc przede wszystkim z tej przyczyny,
Że długo, długo cię kochałem,
Potem cierpieniem za godziny
Błogości mojej zapłaciłem,
A potem wiele lat w bezpłodnym
Bólu i skrusze przepędziłem
I rozmyślaniem cierpkim chłodnym
Ostatni życia kwiat zabiłem.
Stroniąc od świata i od ludzi,
Młodzieńczych zabaw zanichałem,
Poezji i miłosnych złudzeń -
Ciebie zapomnieć niezdołałem!