Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




U wrót klasztoru świętobliwych
Stał błagający o jałmużnę
Żebrak, wyschnięty, ledwo żywy
Od głodu i nadziei próżnej.
Wzrok jego zdradzał żywą mękę,
A jego wyciągnięte ramię
O chleb prosiło. Lecz ktoś w rękę
Włożył mu zamiast chleba kamień.
Tak o uczucia twe łaskawsze
Błagałem w gorzkich łzach tęsknoty,
Tak oszukałaś, już na zawsze,
Najlepszą część mojej istoty!


Nie rzucaj na lezgiński chłopcze mlody!
Tak pilno ci ojczyznę ujrzeć miłą?
Zmęczon twój koń, na górach mgły i lody,
A tu masz dach i ile chcesz swobody -
I moją miłość!...
Czyżby uniosła jedna zorza sroga
Pamięć dwóch rajskich nocy i upojeń?
Nie mam dla ciebie darów, jam uboga,
Lecz dusza w piersi dana mi od Boga
Podobna twojej.
W deszczowy dzień, okryty mokrym płaszczem,
Przybyłeś tu z bólem wyrytym w twarzy.
czy chcesz ten dzień, gdy świeci mi łaskawsze
Nad głową słońce, dla mnie juz na zawsze
Ciemnością zwarzyć?
Spójrz: od gór płynie błękitna poświata,
grożną czeredą stoją jak olbrzymy.
Promienie zorzy i krzewy - ich szata.
Wolni i dobrzy my - czemuż ulata
Twój wzrok w kraj inny?
Wierz mi, ojczyzna tam, gdzie i kochanie.
Ciebie nie spotka, gdy wrócisz w dolinę -
Sam powiedziałeś - miłych ócz błyskanie:
Bądź ze mną jeszcze dzień, pół dnia przynajmniej,
Słuchaj: godzinę!
- Nie mam ojczyzny ani druhów innych,
Krom konia i mej szabli damasceńskiej.
poznałem szczęście twych uczuc niewinnych,
lecz łzy, co płyna z twych ócz, nie powinny
Wstrzymać mnie więcej.
Odkąd przysięgi krwawe duszę pieką,
Błądzę po świecie na urągowisko.
Póki krwi wrogiej strugi nie pocieką,
Nikomu usta me kocham - nie rzekną.
Przebacz. To wszystko.


Nie wolno twego wyrzec mi
Ani wypisać już imienia:
Ukryte budzą się cierpienia,
Gdy serce znanym dźwiękiem brzmi;
Osądź, jak ciężko i niemiło
Słyszeć je w cudzych uszach było.
Ze świętej dla mnie rzeczy drwić
Jakimże oni mogli prawem?
Kiedy cię nie śmiem dotknąć nawet.
Im uczuć nikt nie każe kryć.
Wątpię, czy oni tak szukają,
Jak ja, jedynie w tobie raju!
Niegdy nie zdarzy mi się już,
Bym na kolana przed kimś padał;
To byłaby mej duszy zdrada:
Tak postępuje tylko tchórz,
A ja wysoko czoło niosę -
I nie pochylę go przed losem!
Lecz jesli wobec ludzi mnie
Rozkażesz, bym ukorzył duszę,
Młodości wnet przysięgi skruszę,
Tylko miłości przysiąg nie!
Niech im powiedzą, moja miła,
Żeś ty do tego mnie skłoniła!
Widziałem uśmiech twoich lic,
Serce zachwycił. Pomyślałem,
Że podobnego w świecie całym
Nie ma - a nie wiedziałem nic,
Że oczy napełnione łzami
Mierzą się pięknem z niebiosami.
Zajrzałem w nie! Kto szczęście zna
Pełniejsze? - Kiedy łza zabłysła,
Boskości w niej sie kryła iskra,
Do mnie ta należała łza.
Tak! Wszystko w tobie doskonałe
Bardziej niż własne mi sie stało.
Gdyby do nóg nam upadł świat
I błogosławił naszą wolę,
To ja królewską ową dolę
Próżno bym nazwać szczęściem rad!
Plotek osława je dogoni,
Ono - zakwita wśród ustroni.
Czy wieczór ten w pamięci masz?
W altance nikt nas nie mógł śledzić.
Był księżyc. Mogłem z tobą siedzieć,
Patrzeć z zadumą w twoja twarz...
Nigdym sie równie szczęsny nie czuł -
Nie chcę wieczności za ten wieczór.
Tak za talizman mało wart,
Z grobowej Mahometa groty,
Daj fakirowi perły, złoto
I obcych krain cały skarb:
Posłuszny srogim prawom, zawsze
Odtrąci, nawet nie spojrzawszy.